wtorek, 28 kwietnia 2009

M, A & K w kolorze


Korzystając z wieczoru wolnego od czytania lektur na zaliczenie, postanowiłam dokończyć porozpoczynane prace zalegające mi na dysku. Nareszcie połozyłam cienie na postaciach z mojego starego komiksu, którego niestety nie mam czasu wciąż aktualizować (chociaż może jak kiedyś narysuję ostatnie paski, zamieszczę całość na bloggerze). Ten konkretny obrazek dość długo musiał czekać na swoją kolej, bo naszkicowałam go już w grudniu, a kolory położyłam gdzieś w okolicach ferii zimowych (tematycznie przedstawiona scenka rzeczywiście zalicza się do sezonu zimowego). Teraz, po niemal 5 miesiącach, doczekał się i na cienie, z którymi zawsze jest najwięcej roboty, jeśli ma się do dyspozycji jedynie myszkę... Aczkolwiek wiążę pewne nadzieje ze zbliżającym się miesiącem, kiedy to prawdopodobnie dorobię się wreszcie tableta. (:

Nie przedłużając, zamieszczam poniżej skończoną pracę. Enjoy! (: 

sobota, 25 kwietnia 2009

Buła po projektowa


Nie chodzi tu jednak, o żaden posiłek, a o stan umysłu. Pierwszy raz usłyszałem to stwierdzenie na Schwing'u, gdzie opisywało pewną aktorkę :P. Ale my z Caroll ustaliliśmy, że to stan w którym nie ma się ochoty niczego robić i jest się delikatnie nieszczęśliwym (przeciwieństwo banana). Niestety dopadł mnie ten stan po 6-cio godzinnym robieniu pieprzonych rysunków technicznych, na które deadline mam w poniedziałek i jestem w połowie. Zatem jutro powtórka z rozrywki.

Na szczęście by nie zwariować od projektu, troszku szkicowałem rysuneczek, który planuję kiedyś obrobić w Gimpie, lub innym cyfrowym obrabiaczu:


I zapamiętać nie pić niebieskich i pomarańczowych płynów. ;/

piątek, 3 kwietnia 2009

Wykłady



Wykłady, wykłady, wykłady ... Każdy student choć raz na nich był ;P.

Wpadliśmy na pomysł z Karoliną (O nie! Zdradziłem twoje prawdziwe imię ;) by przyjść do siebie na wykłady. Pomysł, oczywiście długo pomysłem nie był i został wczoraj wcielony w życie. Zaczęliśmy od moich wykładów - biologii, tylko ja głupi nie przewidziałem tego, że gdy na dworze jest 25 lub więcej stopni to prawie nikt na mojej uczelni nie przyjdzie. Wyszło jak wyszło 15 osób na sali z ponad setki z roku, cud, miód i orzeszki. Rezultatem wykładów są dwa rysunki, mój i Caroll#, oraz ciekawe pojęcia jak: EFEMERYDA, SUKULENT, czy SKLEROFIT.

A oto mój rysuneczek:


Następnie (a dokładniej po 1 godzinie 45 minutach biologii :/ ) udaliśmy się na wykłady z... filozofii :D. I tu wyszła różnica między naszymi uczelniami! Pomijam oczywiście sprawę, że jedna to humanistyczna, a druga techniczna. Na tym wykładzie była pełna sala, w czwartkowy wieczór. Nasunęło mi się tylko jedna fraza: "WTF?". Troszkę mi to dało do myślenia...
Ale po około kwadransie, już wiedziałem jaki przedmiot wezmę jako humanizujący na mojej uczelni, będzie to oczywiście filozofia!
Padum Dum Pshh!

wtorek, 24 marca 2009

The Princess and the Frog


Wydawało się, że Disney na dobre zrezygnował z tworzenia filmów w klasycznej animacji 2D. Fani niezapomnianych musicali liczyli na przełom już w roku 2007, kiedy to na ekrany kin miała trafić "Zaczarowana", z obiecującym preludium, które niestety pozostawiło niedosyt dla wszystkich, którzy oczekiwali wielkiego powrotu klasyki. Film sam w sobie był ciekawym połączeniem animacji oraz gry aktorskiej, według mnie całkiem udanym. Jednak jak już mówiłam, początek i koniec filmu w 2D to stanowczo za mało, żeby mówić o powrocie do korzeni wytwórni Walt Disney'a. 

Gwiazdka 2009 ma przynieść wszystkim fanom gatunku wspaniały prezent: pierwszy pełnometrażowy, ręcznie rysowany film od czasów "Rogatego rancza" (2004). Zapowiada się naprawdę wspaniałe widowisko, gdyż twórcami filmu są Ron Clements i John Musker (ci od "Małej Syrenki" i "Aladyna"), a za muzykę odpowiada Randy Newman (współpracował już przy dziełach Disney'a i studia Pixar: "Dawno Temu w Trawie", "Toy Story", "Potwory i Spółka", "Auta").

W sieci można znaleźć oficjalny trailer (poniżej), który według mnie stanowi obiecujący przedsmak całości.

Jako wielka fanka klasyki Disney'a (co zapewne wywnioskowaliście z treści posta) z niecierpliwością czekam na grudzień. Mam nadzieję, że twórcy nas nie zawiodą. Co więcej, jeśli przedsięwzięcie okaże się sukcesem, może będziemy mogli liczyć na więcej filmów w 2D?

poniedziałek, 23 marca 2009

Muzyka #1 - Evolution




Muzyka, a dokładniej w tym przypadku teledysk, jest rzeczą która przykuła moją uwagę. Klip w pełni animowany, wykonany przez Todda McFarlane'a twórce komiksu Spawn. Utwór to Evolution grupy Pearl Jam.

Jak dla mnie klip jest... hmm... no co tu dużo mówić świetny.

czwartek, 19 marca 2009

Notka Pierwsza

Po pierwsze, dlaczego „Pan-dimentional vortex inducer”? Po prostu nazwa wpada w ucho, gdy wymawia się ją z odpowiednim akcentem.

Poza tym, blog musi mieć przecież jakąś nazwę, najlepiej w miarę oryginalną. Ta da da daaam. Pfff. I oto nazwa zogniskowała się w umysłach niżej podpisanych, i zrozumieli, że jest ona dobra!

A geneza powstania samego bloga? Podczas pewnej rozmowy na gadu-gadu o różnicach w postrzeganiu rzeczywistości, do naszych głów napłynęła myśl. Trzeba mieć miejsce, tudzież swój kawałek podłogi, gdzie można by swoje odchyły/ anomalie/ wizje (niepotrzebne skreślić) publikować, tak dla własnej satysfakcji oraz dla wiadomości innych, co to nam się w głowach pie... yyy... roi. Będzie tu można znaleźć przemyślenia, nasze dziwne i mniej dziwne rysunki, oraz to co nas w danej chwili zainteresuje, tudzież zabije nam ćwieka.

Bez zbędnego przedłużania, zapraszamy do czytania, oglądania i hmm... ‘komciania’.

Caroll# i MejDej